Choć roboty nie mogą zastąpić lekarzy, to jednak stanowią dla nich niezwykle cenną pomoc. W Wrocławiu, w Wojskowym Szpitalu Klinicznym przy ulicy Weigla, zainstalowano nowego robota chirurgicznego da Vinci. Lekarze, którzy przeprowadzili pierwszy zabieg u pacjenta z rakiem prostaty, zaznaczają, że robot ten działa jak trzecia ręka i druga para oczu dla chirurga.
W trakcie operacji z zastosowaniem robota da Vinci, chirurg nie nachyla się nad stołem operacyjnym z narzędziem w ręku. Lekarz obsługuje specjalną konsolę. Ramiona robota redukują drżenie mięśni chirurga, a każde z nich ma zdolność do wykonywania ruchu o 180 stopni, co jest niemożliwe dla ludzkiej ręki.
Z uwagi na małą inwazyjność, pacjenci najczęściej opuszczają szpital już w drugiej dobie po operacji. Pan Hieronim jest kilkanaście godzin po przeprowadzeniu zabiegu. Nowotwór prostaty został u niego wykryty w trakcie badań profilaktycznych. Jak sam mówi, jest zaskoczony, że tak szybko wraca do pełnej sprawności.
W celu umieszczenia robota da Vinci, który waży blisko tonę, w bloku operacyjnym, należało wzmocnić strop sali. Koszt tego urządzenia wynosi 18 milionów złotych, a środki na jego zakup szpital wojskowy uzyskał z Ministerstwa Obrony Narodowej. Chirurdzy planują wykorzystać robota do różnych rodzajów operacji, nie ograniczając się jedynie do urologicznych.
W Szpitalu Wojskowym we Wrocławiu ośmiu lekarzy przystąpi do procesu certyfikacji, co umożliwi im wykonywanie zabiegów z wykorzystaniem robota. Operacje będą realizowane codziennie od rana do wieczora.



