Betard Sparta Wrocław zwyciężyła w rewanżowym meczu półfinałowym z ebut.pl Stal Gorzów, osiągając wynik 50:40, co zapewniło jej awans do finału PGE Ekstraligi. Wrocławianie bez trudu potwierdzili swoje umiejętności, po wcześniejszym zwycięstwie na wyjeździe 46:44. W decydującym meczu o tytuł mistrza, Spartę czeka rywalizacja z Orlen Oil Motor Lublin.
Kibice musieli długo czekać na rewanżowy mecz półfinałowy play off we Wrocławiu, ponieważ spotkanie było przekładane aż trzy razy. We wtorek ponownie nad stolicą Dolnego Śląska pojawiły się chmury i padał deszcz, jednak w środę zaświeciło piękne słońce, co umożliwiło żużlowcom wyjazd na tor Stadionu Olimpijskiego.
Z Gorzowa Sparta przywiozła dwupunktową przewagę i uchodziła za faworyta dwumeczu, jednak we Wrocławiu nikt głośno nie rozmawiał o finale. Stal nie zamierzała rezygnować z marzeń o awansie, co udowodniła już w pierwszej serii. W czwartym wyścigu Maciej Janowski popełnił błąd na starcie, co pozwoliło Stali uzyskać wynik 5:1. Kapitan gospodarzy podjął próbę pościgu, wyprzedzając dwóch zawodników, lecz Oskara Palucha nie zdołał dogonić. Stal wygrała ten bieg 4:2, co doprowadziło do remisu 12:12.
Niedługo potem Stadion Olimpijski zamilkł, gdy Oskar Paluch i Jakub Miśkowiak objęli prowadzenie 5:1. Bartosz Kowalski jednak podjął pościg i, dzięki swojej determinacji, przekroczył linię mety jako pierwszy, przy ogłuszającym dopingu 13 tysięcy kibiców.
Stal podejmowała wysiłki w walce, jednak Martin Vaculik, Anders Thomsen oraz ewentualnie Paluch stanowili zdecydowanie zbyt małą siłę. Dodatkowo, Duńczyk w swoim drugim występie uległ wypadkowi, co skutkowało jego wykluczeniem, a gospodarze w powtórce odnieśli podwójne zwycięstwo. Kilka chwil później ten drugi rywalizował z Janowskim oraz Artiomem Łagutą, zajmując trzecie miejsce, co doprowadziło do wyniku 31:23.
Losy dwumeczu zostały w zasadzie przesądzone już po dziesiątym wyścigu. Kowalski wystartował z impetem, a za nim Jakub Krawczyk prowadził zaciętą rywalizację z Paluchem i Thomsenem. Najpierw pokonał Palucha, a następnie skorzystał z błędu Thomsen, zdobywając cenne dwa punkty. Po przekroczeniu linii mety Duńczyk wyraził swoje niezadowolenie z jazdy Krawczyka, co skutkowało nałożeniem na niego żółtej kartki.
W danym momencie Sparta prowadziła już 36:24, a jedynie poważna katastrofa mogła zagrozić jej awansowi. Matematyczne zapewnienie sobie finału wrocławianie uzyskali dwa wyścigi później. Wówczas na torze zmierzyli się m.in. Thomsen oraz Krawczyk, a rywalizacja między nimi była zacięta. Tym razem zwyciężył Duńczyk, jednak najszybszym zawodnikiem okazał się Kowalski, który przyjechał na metę jako pierwszy, co skłoniło wrocławskich kibiców do radosnych celebracji. Sparta wygrała w środę 50:40, a całe półfinały zakończyły się wynikiem 96:84. W niedzielę na własnym torze wrocławianie zmierzą się w pierwszym meczu z Orlen Oil Motorem Lublin, podczas gdy Stal powalczy o brąz z Apatorem Toruń.




