W finale PGE Ekstraligi po raz trzeci w ciągu ostatnich czterech sezonów spotkają się zespoły Sparta i Motor. W poprzednich edycjach tytuły były dzielone pomiędzy te zespoły. W niedzielę, na własnym terenie we Wrocławiu, gospodarze, którzy nie zaznali jeszcze porażki, będą dążyć do uzyskania przewagi przed rewanżem w Lublinie.
Finałowa konfrontacja dwóch najsilniejszych ośrodków żużlowych ostatnich lat jest jednak obciążona kontuzjami, co prowadzi do nieobecności kluczowych zawodników. W dwóch wcześniejszych dwumeczach, które decydowały o złotym medalu, a także w nadchodzącym, nie będzie można zobaczyć pełnych składów. Brakuje istotnych ogniw, które miałyby znaczący wpływ na rywalizację.
Trzy lata temu, gdy Sparta po piętnastu latach odzyskiwała drużynowe mistrzostwo kraju, Motor musiał radzić sobie bez Grigorija Łaguty w rewanżowym meczu. Rok temu zespół ten zmagał się z poważnymi kontuzjami. Maciej Janowski nie wystąpił w żadnym z dwóch spotkań. W pierwszym meczu zabrakło Tai’a Woffindena, który co prawda powrócił na drugie spotkanie, jednak zakończył je upadkiem, co sugerowało, że nie był w pełni wyleczony. Dodatkowo, Artiom Łaguta również jeździł z kontuzją.
Obecnie na pewno nie wystartuje Woffinden, który opuszcza dolnośląski klub po zakończeniu bieżącego sezonu, chociaż jego nieobecność stała się już normą. Natomiast występ Jakuba Krawczyka stoi pod znakiem zapytania, co jest wynikiem jego poważnej kraksy, która miała miejsce w piątkowy wieczór w Toruniu podczas rundy SGP2.
Przejdźmy jednak do bardziej pozytywnych aspektów. Mimo że wicemistrzowie z Wrocławia zmagają się z problemami zdrowotnymi, radzą sobie dzielnie i z pewnością są podbudowani wynikami osiągniętymi w ostatnich tygodniach. Ich seria pięciu zwycięstw rozpoczęła się w ostatniej kolejce fazy zasadniczej, kiedy to pokonali… mistrzów z Lublina. Zespół Dariusza Śledzia zaprezentował również wysoki poziom w play-off, zwłaszcza podczas meczów wyjazdowych w Grudziądzu i Gorzowie.
Niewątpliwie, kluczowym atutem Sparty jest ich znakomita forma na własnym obiekcie w tym sezonie. Brak porażek przed rodzimą publicznością świadczy o wypracowanej stabilności oraz zyskanej pewności siebie. Szczególnie wyróżnia się Bartłomiej Kowalski, który imponuje swoimi występami na Stadionie Olimpijskim. To on był bohaterem sierpniowego starcia z drużyną z Lublina, nie pozwalając na pokonanie się przez żadnego z rywali (uzyskując 14+1 punktów).



