Zawodnicy Śląska Wrocław nie osiągnęli awansu do finałowej, IV rundy eliminacji Ligi Konferencji. W rewanżowym spotkaniu III rundy ekipa z Wrocławia zwyciężyła St. Gallen 3:2 (3:1), jednak tydzień wcześniej uległa w Szwajcarii 0:2.
Mecz Śląsk Wrocław – St. Gallen w pierwszej połowie można określić jako dramatyczny. W 10. minucie Sebastian Musiolik zdobył gola, jednak radość gospodarzy szybko została stłumiona przez decyzję sędziego, który po analizie VAR nie uznał bramki z powodu spalonego. W 21. minucie rywale zrealizowali złożoną akcję, która zakończyła się trafieniem Bastiena Tomy.
Wrocławianie wydawali się być w trudnej sytuacji, ale końcówka pierwszej połowy przyniosła im niespodziewany sukces. W 41. minucie wyrównał Petr Schwarz, a zaledwie 120 sekund później Piotr Samiec-Talar zdobył piękną bramkę. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Aleks Petkow podwyższył wynik na 3:1, co dodało jeszcze więcej emocji.
W drugiej połowie meczu drużyna kontynuowała ataki. Sytuacja stała się bardziej skomplikowana w 77. minucie, kiedy sędzia rozpoczął analizę potencjalnego rzutu karnego po faulu na Aleksie Petkowie. Ostatecznie Bułgar otrzymał drugą żółtą kartkę, co skutkowało czerwoną, ponieważ arbiter uznał, że doszło do symulacji. W dziewiątej minucie doliczonego czasu gry Matias Nahuel zagrał ręką w swoim polu karnym, co doprowadziło do podyktowania rzutu karnego dla Szwajcarów.
Dodatkowo, w wyniku przepychanek, ten sam zawodnik otrzymał drugą żółtą kartkę, co osłabiło jego drużynę. Rafał Leszczyński obronił rzut karny wykonany przez Christiana Witziga, jednak zbyt szybko opuścił bramkę, co skutkowało powtórką. Tym razem do „jedenastki” podszedł Willem Geubbels, co zmieniło wynik na 3:2 dla Śląska Wrocław. Gospodarze walczyli do ostatnich chwil, a w jednej z akcji Arnau Ortiz starał się wymusić rzut karny, za co sędzia, ku zdziwieniu wszystkich, ukarał go bezpośrednią czerwoną kartką. Ostatecznie Śląsk Wrocław wygrał 3:2, jednak to St. Gallen mogło cieszyć się z awansu.



