Wstrząsające doniesienia z Wrocławia obiegły media. 28-letni Mateusz B., nauczyciel w jednym z wrocławskich liceów, został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące w związku z podejrzeniem o przestępstwa pedofilskie wobec trzech chłopców poniżej 15. roku życia. Mężczyzna miał wykorzystywać swoją pozycję zawodową, umożliwiającą mu kontakt z nieletnimi, do popełniania zarzucanych czynów. Prokuratura postawiła mu pięć zarzutów, a sprawa wywołała szeroką dyskusję na temat bezpieczeństwa dzieci w placówkach edukacyjnych.
Zarzuty i aresztowanie
Jak poinformowała Karolina Stocka-Mycek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, Mateusz B. jest podejrzany o szereg przestępstw na tle seksualnym, do których miało dochodzić w okresie od września 2024 roku do maja 2025 roku. Mężczyzna miał udostępniać jednemu z chłopców treści pornograficzne oraz składać mu propozycje obcowania płciowego za pośrednictwem systemów teleinformatycznych. Ponadto, w stosunku do dwóch innych nieletnich, miał rozpowszechniać treści pornograficzne z ich udziałem oraz uzyskiwać dostęp do nagich zdjęć tych chłopców. Jeden z poszkodowanych miał być trzykrotnie doprowadzony do obcowania płciowego i innych czynności seksualnych.
Mateusz B. został zatrzymany przez policję w dramatycznych okolicznościach – na oczach uczniów, podczas wycieczki szkolnej. Według relacji matki jednego z uczniów, opublikowanej przez „Gazetę Wyborczą”, wycieczka została niespodziewanie skrócona, a po przyjeździe autokaru na miejsce policjanci weszli do środka, obezwładnili podejrzanego i wyprowadzili go w kajdankach.
Podczas przesłuchania 28-latek nie przyznał się do zarzucanych czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Decyzją Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieście został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. Za popełnienie zarzucanych przestępstw grozi mu kara od 2 do 15 lat pozbawienia wolności.
Praca z dziećmi i zaufanie społeczne
Sprawa budzi szczególne emocje, ponieważ Mateusz B. pracował jako nauczyciel w II Liceum Ogólnokształcącym przy ul. Parkowej we Wrocławiu, co dawało mu bezpośredni dostęp do nieletnich. Jak wskazują śledczy, to właśnie jego zawód umożliwił mu kontakt z potencjalnymi ofiarami. Szczegółowe informacje na temat jego pracy nie zostały jednak ujawnione ze względu na dobro śledztwa.
Zatrzymanie nauczyciela na oczach uczniów wywołało dyskusję na temat sposobu prowadzenia takich akcji przez policję. Część komentatorów na platformie X wyraziła oburzenie, wskazując, że takie działanie mogło wywołać traumę u dzieci będących świadkami zatrzymania. „Nie musiały być świadkami tych scen. Czy policja nie mogła poczekać kilka dni?” – pytał jeden z użytkowników. Inni jednak podkreślają, że szybkie działanie służb było konieczne, by zapobiec dalszym potencjalnym przestępstwom.
Reakcje i szerszy kontekst
Sprawa Mateusza B. wpisuje się w szerszy problem przestępstw seksualnych wobec nieletnich w Polsce, szczególnie w środowiskach, gdzie dorośli mają łatwy dostęp do dzieci, takich jak szkoły czy placówki opiekuńcze. W ostatnich latach podobne przypadki, dotyczące m.in. księży czy pracowników instytucji opiekuńczych, wywoływały ogólnokrajowe debaty na temat ochrony dzieci i skuteczności systemów weryfikacji osób pracujących z nieletnimi. Przykładem może być sprawa księdza Pawła K., skazanego w 2015 roku za gwałty na nieletnich chłopcach, który również pochodził z Wrocławia.
Wprowadzony w 2018 roku rejestr przestępców seksualnych miał na celu zwiększenie bezpieczeństwa poprzez umożliwienie weryfikacji osób zatrudnianych w placówkach edukacyjnych i opiekuńczych. Z rejestru wynika, że w samym Wrocławiu w 2018 roku widniało 18 osób skazanych za przestępstwa seksualne, w tym pedofilię. Jednak takie mechanizmy nie zawsze są skuteczne w zapobieganiu przestępstwom, szczególnie gdy sprawcy nie byli wcześniej karani.
Co dalej?
Śledztwo w sprawie Mateusza B. jest w toku, a prokuratura nie wyklucza kolejnych ustaleń. Sprawa wywołała również pytania o procedury rekrutacyjne i nadzór nad osobami pracującymi z dziećmi. Rodzice uczniów z wrocławskiego liceum domagają się wyjaśnień, jak mogło dojść do sytuacji, w której osoba podejrzana o tak poważne przestępstwa miała dostęp do ich dzieci.
Władze szkoły oraz kuratorium oświaty na razie nie wydały oficjalnych komentarzy w tej sprawie, jednak można się spodziewać, że incydent ten wpłynie na zaostrzenie procedur weryfikacji kadry pedagogicznej. W mediach społecznościowych pojawiają się apele o większe wsparcie dla ofiar przestępstw seksualnych oraz o edukację dzieci w zakresie rozpoznawania niebezpiecznych zachowań.
Podsumowanie
Sprawa 28-letniego nauczyciela z Wrocławia, podejrzanego o pedofilię wobec trzech chłopców, wstrząsnęła lokalną społecznością. Zarzuty obejmują poważne przestępstwa, takie jak udostępnianie treści pornograficznych i wykorzystywanie seksualne nieletnich. Zatrzymanie mężczyzny na oczach uczniów podczas wycieczki szkolnej wywołało kontrowersje, ale jednocześnie pokazało determinację służb w walce z tego typu przestępstwami. Sprawa ta przypomina, jak istotne jest zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom w środowisku szkolnym i skuteczne mechanizmy zapobiegania podobnym incydentom w przyszłości.


