Jagiellonia Białystok nie zdołała skorzystać z okazji, aby objąć prowadzenie w ekstraklasie piłkarskiej, kończąc mecz na własnym stadionie z Śląskiem Wrocław remisem 2:2. Gospodarze tracą jeden punkt do Lecha Poznań, który w sobotę zmierzy się u siebie z GKS Katowice.
Zaskakująco, to Śląsk, kierowany przez parę tymczasowych trenerów, znacznie lepiej radził sobie na początku meczu w Białymstoku. W pierwszym kwadransie wrocławianie wielokrotnie zagrozili bramce Sławomira Abramowicza, a w 15. minucie Petr Schwarz zdobył bramkę dla gości, lecz sędziowie po sprawdzeniu VAR dostrzegli minimalnego spalonego.
Mimo nieuznanego trafienia, goście nie poddali się i kontynuowali realizację swojej strategii, co przyniosło znakomity rezultat w 33. minucie. Po doskonałej, zespołowej akcji, wynik meczu otworzył Arnau Ortiz, umieszczając piłkę niemal w samym oknie bramkowym przeciwników.
Wicemistrzowie Polski nie mogli jednak długo cieszyć się z prowadzenia. Jagiellonia podjęła działania mające na celu odrobienie strat i już w 39. minucie Lamine Diaby-Fadiga doprowadził do wyrównania, wykonując niezbyt mocny, lecz niezwykle precyzyjny strzał, który wylądował w siatce.
Po wznowieniu gry po przerwie goście wciąż stwarzali większe zagrożenie w polu karnym Jagiellonii niż gospodarze w polu karnym Śląska. W 52. minucie Ambramowicz obronił strzał Schwarza, a dobitkę Pokornego zablokowali obrońcy. W 58. minucie wrocławianie zdobyli bramkę, jednak strzelec Samiec-Talar znajdował się na pozycji spalonej.
Jagiellonia prezentowała się na boisku tak, jakby miała trudności z odnalezieniem odpowiedniego rytmu, a jej akcje były zbyt wolne i przewidywalne dla rywala. Niemniej jednak, w 70. minucie to ona objęła prowadzenie. Po składnej akcji Cezarego Polaka z Darko Churlinovem na lewym skrzydle, macedoński skrzydłowy zagrał do Jesusa Imaza w polu karnym, a Hiszpan zdobył bramkę technicznym strzałem, pokonując jednego z obrońców Śląska.
Śląsk w końcowej części meczu zintensyfikował swoje ataki. W 83. minucie Abramowicz uratował zespół przed utratą bramki po mocnym uderzeniu Jezierskiego, który jednak kilka chwil później zdobył wyrównującą bramkę dla gości. W 88. minucie młody napastnik z Wrocławia wygrał walkę o piłkę w powietrzu z Adrianem Dieguezem, co zaowocowało golem. W doliczonym czasie gry goście mieli szansę na zwycięstwo, lecz Aurelien Nguiamba zablokował strzał Żukowskiego.





