W spokojnym zazwyczaj Szpitalu im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy doszło do niepokojącego zdarzenia, które wstrząsnęło personelem medycznym. 24-letni mężczyzna o inicjałach Łukasz K. trafił tam w stanie, który szybko przerodził się w poważny konflikt. Teraz stoi przed nim widmo surowych konsekwencji prawnych, w tym nawet trzech lat za kratami.
Wszystko zaczęło się 22 listopada, kiedy to Łukasz K. został przywieziony do placówki medycznej. Od samego początku jego zachowanie budziło niepokój – pacjent wykazywał wyraźne oznaki agresji wobec otoczenia. Sytuacja eskalowała, gdy zaczął otwarcie grozić pracownikom szpitala. Konkretnie, zapowiadał, że podpali cały budynek, co nie było pustymi słowami – jego groźby wywołały realny strach wśród personelu, który obawiał się, że może dojść do ich realizacji.
Ratownicy medyczni, starając się opanować sytuację, podjęli decyzję o zabezpieczeniu mężczyzny przy użyciu specjalnych pasów bezpieczeństwa. To jednak tylko pogorszyło sprawę. Łukasz K. nie tylko kontynuował werbalne ataki, ale przeszedł do czynów – zaczął uderzać medyków pięściami, naruszając ich nietykalność cielesną. W obliczu takiego zagrożenia, personel nie miał wyboru i natychmiast wezwał na miejsce funkcjonariuszy policji, którzy interweniowali w sprawie.
Po przybyciu służb szybko wyszło na jaw, że przyczyną agresywnego zachowania mężczyzny było nadużycie alkoholu – badania potwierdziły, że był on pod wpływem znacznych ilości trunków. Gdy w końcu wytrzeźwiał, prokuratura nie zwlekała z działaniem. Łukasz K. usłyszał formalne zarzuty: jeden dotyczył kierowania gróźb karalnych, a drugi – bezpośredniego ataku na ratowników medycznych.
Podczas przesłuchania podejrzany nie zaprzeczał faktom. Przyznał się do wszystkiego, co mu zarzucono, i wyraził głęboką skruchę za swoje postępowanie. W rozmowie ze śledczymi wyjaśnił, że cała sytuacja wynikła z nadmiernego spożycia alkoholu, który najwyraźniej odebrał mu kontrolę nad emocjami i czynami. Mimo to, organy ścigania nie poprzestały na samych zarzutach – dla zapewnienia bezpieczeństwa pokrzywdzonych, zastosowano wobec niego kilka środków zapobiegawczych. Obejmują one dozór policyjny, a także ścisły zakaz kontaktu oraz zbliżania się do osób, które ucierpiały w tym incydencie.
Sprawa jest poważna, a potencjalne kary nie pozostawiają wątpliwości co do jej wagi. Łukasz K. może zostać ukarany grzywną, ograniczeniem wolności albo nawet pozbawieniem wolności na okres do trzech lat. Teraz wszystko zależy od dalszego toku postępowania sądowego, które zbada szczegóły tego niecodziennego wydarzenia w trzebnickim szpitalu.






