Sparta Wrocław uległa Motorowi Lublin w pierwszym meczu finałowym żużlowej Ekstraligi, przegrywając 43:47. Kluczową postacią spotkania był Bartosz Zmarzlik, który zdobył 9 punktów dla gości. W sobotę Zmarzlik po raz piąty w swojej karierze zdobył tytuł indywidualnego mistrza świata. Przed rozpoczęciem pierwszego biegu żużlowcy wzięli udział w oficjalnym pożegnaniu Taia Woffindena, który przez 13 lat reprezentował barwy Sparty, jednak w nadchodzącym sezonie nie będzie już częścią zespołu ze Stadionu Olimpijskiego.
Finał powtórzył się w porównaniu do ubiegłego roku, jednak tym razem pierwsze spotkanie miało miejsce w Lublinie. Warto zauważyć, że przed rokiem wrocławski zespół był w trudnej sytuacji, gdyż musiał radzić sobie bez Macieja Janowskiego. W bieżącym roku zabrakło kontuzjowanego Woffindena w drużynie Dariusza Śledzia, a Jakub Krawczyk zmagał się z konsekwencjami upadku, mając na ciele 30 szwów. Żużlowcy obu drużyn dostarczyli emocjonującego widowiska, które zasługiwało na miano finału. Prawdziwe zmagania rozpoczęli juniorzy w drugim biegu, a szczególnie Krawczyk, który mimo przegranego startu, zdołał wyprzedzić rywali na dystansie. Niestety, młody zawodnik Sparty nie wytrzymał obciążenia zawodów i musiał opuścić tor.
Trener Śledź w piątym biegu zdecydował się na zmianę taktyczną, co przyniosło efekty, gdyż Artiom Łaguta odniósł zwycięstwo. Niestety, Bartłomiej Kowalki przyjechał na ostatniej pozycji, co oznaczało jego drugą zerówkę w tym meczu. Zespół Motoru nie miał takich problemów w niedzielę, a każdy z zawodników po dwóch seriach zdobył przynajmniej dwa punkty. Wśród nich byli m.in. Bartosz Bańbor oraz mistrz świata Bartosz Zmarzlik. Obaj wystartowali w biegu siódmym, gdzie przegrali 1:5, co pozwoliło Betardowi zredukować straty do czterech punktów (19:23). Wkrótce gospodarze zadali kolejne dwa ciosy, obejmując prowadzenie 28:26. W następnym wyścigu na torze doszło do zaciętej sytuacji, gdy Wiktor Przyjemski zepchnął w bandę szalejącego Marcela Kowolika. Junior Sparty zdołał utrzymać się na motocyklu, jednak stracił prędkość, a Motor wygrał podwójnie, prowadząc 31:29.
Lublinianie zadali dwa kluczowe ciosy jeszcze przed biegami nominowanymi. Najpierw Jack Holder oraz Bańbor odnieśli podwójne zwycięstwo, a chwilę później obudzili się Zmarzlik i Fredrik Lindgren, którzy po pierwszym łuku przegrywali 1:5, a na metę wjechali triumfując 5:1. W tym momencie Motor miał już zapewnione zwycięstwo, prowadząc 44:34. W biegach nominowanych gospodarze zdołali zmniejszyć straty, jednak cały mecz zakończył się wygraną gości 47:43, co przybliża ich do trzeciego z rzędu mistrzostwa Polski. Lublin odniósł zwycięstwo, mimo że żaden z jego zawodników nie zdobył dwucyfrowej liczby punktów. Królem Olimpijskiego w niedzielę był Łaguta, a Daniel Bewley jeździł znakomicie, jednak zbyt wiele dziur w Sparcie uniemożliwiło zwycięstwo.




