Wicemistrzowie Polski ponownie doznali porażki w kluczowym meczu na własnym stadionie. Tym razem lepsza okazała się Puszcza Niepołomice, która zajmuje dolne rejony tabeli, wygrywając 1:0. Wrocławianie obecnie mają siedem punktów straty do bezpiecznego, 15. miejsca.
Od pierwszych chwil Śląsk z impetem ruszył do ataku, a trybuny zareagowały żywiołowo, gdy Arnau Ortiz upadł w polu karnym, co skłoniło sędziego do wskazania na jedenastkę. Po chwili jednak arbiter cofnął swoją decyzję. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później w polu karnym gości znów zrobiło się gorąco, gdy Sylwester Jasper zagrał do Piotra Samca-Talara, który z kilku metrów nie trafił w bramkę.
Puszcza skutecznie opanowała początkowy atak Śląska, a z czasem sama zaczęła przeprowadzać ofensywne akcje. Zespół trenera Tomasza Tułacza starał się wykorzystać swoje szanse głównie w stałych fragmentach gry, a także spowalniał tempo meczu, kradnąc każdą możliwą sekundę. Sztab trenerski gospodarzy zareagował niemal natychmiast, bowiem nie minęło dziesięć minut, a już zwrócił uwagę sędziego na przeciwników grających na czas.
Śląsk przez cały mecz dominował pod względem optycznym, oddając wiele strzałów, jednak nie potrafił umieścić piłki w siatce. Największą szansę miał Mateusz Żukowski, lecz w decydującym momencie jego uderzenie zostało zablokowane przez jednego z obrońców Puszczy.
Po wznowieniu gry sytuacja na boisku pozostała niezmieniona – Śląsk dominował, prowadząc ataki, podczas gdy Puszcza próbowała kontratakować, wykorzystywać stałe fragmenty gry oraz spowalniać czas. W trakcie jednego z nielicznych wypadów, piłka przypadkowo trafiła do Jakova Blagaica w polu karnym, który oddał strzał głową. Dzięki znakomitemu refleksowi Rafała Leszczyńskiego, Śląsk uniknął straty bramki.
Gospodarze nie potrafili znaleźć sposobu na przełamanie defensywy w białych koszulkach. Puszcza była bardziej zdecydowana. Po jednym z jej ataków obrońcy Śląska tak niefortunnie wybili piłkę, że trafiła ona do Mateusza Cholewiaka. Nie zastanawiając się długo, oddał strzał, a mimo że trafił w piłkę nieprecyzyjnie, ta wylądowała w siatce.
W miarę upływu czasu meczu, gra stawała się coraz bardziej chaotyczna, gdyż zawodnicy Puszczy regularnie padali na ziemię, co prowadziło do wezwania służb medycznych. Taktyka zakłócania rytmu gospodarzy okazała się skuteczna, ponieważ Śląsk praktycznie nie miał okazji do zdobycia bramki. Groźne strzały oddali Tudor Baluta z dystansu oraz Sebastian Musiolik z pola karnego, ale nie przyniosły one oczekiwanego efektu.
Puszcza zdobyła drugie z rzędu punkty, co umożliwiło jej wydostanie się ze strefy spadkowej. Śląsk pozostaje na ostatniej pozycji i zrealizował kolejny znaczący krok w kierunku awansu do pierwszej ligi.



