28 maja 2025 roku Sąd Okręgowy we Wrocławiu wydał wyrok w jednej z najbardziej bulwersujących spraw ostatnich lat. Grzegorz P., który przez organizację zbiórek charytatywnych i bezpośrednie wpłaty wyłudził 736 988,25 zł, został skazany na 5,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności. Mężczyzna, podając się za osobę śmiertelnie chorą na glejaka, oszukał ponad 3 tysiące osób, które wpłaciły pieniądze na jego rzekome leczenie. Sprawa wywołała ogromne poruszenie w opinii publicznej, stając się przestrogą przed nadużywaniem zaufania społecznego.
Kulisy oszustwa
Grzegorz P. przez kilka lat prowadził zbiórki na portalach crowdfundingowych, takich jak zrzutka.pl, oraz bezpośrednio apelował o wsparcie, twierdząc, że zmaga się z nieuleczalnym nowotworem mózgu – glejakiem. W swoich apelach opisywał dramatyczną walkę z chorobą, prosząc o fundusze na kosztowne leczenie, w tym rzekome terapie zagraniczne. Wpłaty na jego konto pochodziły od tysięcy osób, w tym od zwykłych ludzi, celebrytów i organizacji charytatywnych, które uwierzyły w autentyczność jego historii.
Jak ustalono w śledztwie, mężczyzna nigdy nie chorował na glejaka. Zgromadzony materiał dowodowy, w tym zeznania świadków i dokumentacja medyczna, wykazał, że Grzegorz P. fabrykował wyniki badań i historie medyczne, aby uwiarygodnić swoje kłamstwa. Zebrane środki – łącznie 736 988,25 zł – przeznaczał na osobiste wydatki, w tym luksusowe dobra, podróże i rozrywkę. Prokuratura ustaliła, że jego działania były zaplanowane i prowadzone z premedytacją, co dodatkowo zaostrzyło zarzuty.
Wyrok i reakcje
Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał Grzegorza P. za winnego oszustwa na dużą skalę. Mężczyzna przyznał się do winy, co miało wpływ na wymiar kary, ale nie uchroniło go przed surowym wyrokiem. Skazano go na 5,5 roku więzienia bez możliwości zawieszenia oraz nakazano zwrot wyłudzonej kwoty. Sędzia w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że czyn Grzegorza P. był szczególnie naganny, ponieważ wykorzystywał współczucie i dobroć ludzi, którzy chcieli pomóc choremu. „Oskarżony nadużył zaufania społecznego w sposób wyjątkowo cyniczny, co wymaga zdecydowanej reakcji” – stwierdził sąd.
Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu, która prowadziła sprawę, wyraziła zadowolenie z wyroku. „To ważny sygnał, że takie działania nie pozostaną bezkarne. Sprawiedliwość została wymierzona, a ofiary oszustwa mogą poczuć satysfakcję” – skomentował przedstawiciel prokuratury. Jednocześnie śledczy podkreślili, że sprawa była skomplikowana ze względu na dużą liczbę pokrzywdzonych i konieczność dokładnego przeanalizowania wszystkich wpłat.
W mediach społecznościowych, takich jak X, wyrok spotkał się z szerokim odzewem. Użytkownik
@grazwiatr napisał: „5,5 roku bezwzględnego więzienia za udawanie choroby i wyłudzenie ponad 700 tys. zł z zbiórki pomocowej. Taki wyrok usłyszał Grzegorz P., który miał udawać, że ma glejaka. Przyznał się do winy”. Komentarze internautów były podzielone – jedni uznali karę za sprawiedliwą, inni uważali, że jest zbyt łagodna w obliczu ogromu oszustwa i cierpienia pokrzywdzonych.
Skala oszustwa i jego konsekwencje
Sprawa Grzegorza P. wstrząsnęła opinią publiczną, ponieważ pokazała, jak łatwo można manipulować ludzką empatią w dobie internetu. Zbiórki charytatywne, które zyskały popularność dzięki platformom crowdfundingowym, są często wykorzystywane przez oszustów, co podważa zaufanie do takich inicjatyw. W przypadku Grzegorza P. ofiarami padło ponad 3 tysiące osób, które wpłacały kwoty od kilku złotych do nawet kilku tysięcy, wierząc, że pomagają choremu człowiekowi.
Wśród pokrzywdzonych znalazły się osoby prywatne, ale także fundacje i organizacje, które angażowały się w promowanie zbiórki. Część z nich zapowiedziała podjęcie działań prawnych w celu odzyskania przekazanych środków. Sprawa wywołała również dyskusję na temat konieczności lepszej weryfikacji zbiórek charytatywnych na platformach internetowych. Organizatorzy takich serwisów, jak zrzutka.pl, zapowiedzieli wprowadzenie surowszych zasad weryfikacji tożsamości i autentyczności zgłaszanych potrzeb.
Ostrzeżenie dla społeczeństwa
Wyrok w sprawie Grzegorza P. to nie tylko rozliczenie z jednym oszustem, ale także przestroga dla wszystkich, którzy angażują się w pomoc charytatywną. Eksperci apelują, by przed wpłatą na zbiórki dokładnie sprawdzać ich wiarygodność, w tym dokumentację medyczną i dane organizatora. „To trudna lekcja, ale konieczna, by chronić ludzi przed takimi oszustami” – powiedziała Anna Kowalska, przedstawicielka jednej z fundacji wspierających chore osoby.
Sprawa Grzegorza P. rzuca też światło na problem odpowiedzialności platform crowdfundingowych. Choć portale takie jak zrzutka.pl umożliwiają szybkie zbieranie funduszy na szczytne cele, brak odpowiednich mechanizmów kontroli może prowadzić do nadużyć. W odpowiedzi na sprawę niektóre platformy zapowiedziały wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń, takich jak obowiązkowe audyty dokumentacji medycznej w przypadku zbiórek na leczenie.
Co dalej?
Choć wyrok w sprawie Grzegorza P. jest prawomocny, pokrzywdzeni wciąż walczą o odzyskanie swoich pieniędzy. Proces zwrotu wyłudzonych środków może być długotrwały, ponieważ majątek oskarżonego został w dużej mierze roztrwoniony. Prokuratura zapowiedziała, że będzie kontynuować działania w celu zabezpieczenia pozostałych funduszy na poczet odszkodowań dla ofiar.
Sprawa ta pozostanie w pamięci jako przykład cynicznego wykorzystywania ludzkiej dobroci. Jednocześnie jest przypomnieniem, że solidarność i chęć pomocy są wartościami, które należy chronić przed tymi, którzy próbują je wykorzystać dla własnych korzyści. Wyrok skazujący Grzegorza P. to krok w stronę sprawiedliwości, ale także apel o większą czujność w świecie cyfrowych zbiórek.

