9 kwietnia 2025 roku w oknie życia przy ul. Rydygiera we Wrocławiu doszło do niezwykłego wydarzenia, które poruszyło całą Polskę. Siostry boromeuszki znalazły tam około dwuletniego chłopca – najstarsze dziecko pozostawione w tym miejscu od czasu jego powstania w 2009 roku. Po intensywnym śledztwie, 28 maja 2025 roku Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu poinformowała o ustaleniu tożsamości rodziców chłopca. Sprawa, która wzbudziła wiele emocji, rzuca nowe światło na funkcjonowanie okien życia i losy dzieci w nich pozostawianych.
Niecodzienne odkrycie w oknie życia
Około godziny 10:00 rano siostry boromeuszki z Kongregacji Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza, prowadzące okno życia przy ul. Rydygiera, usłyszały alarm sygnalizujący otwarcie okna. Ku ich zaskoczeniu, zamiast noworodka, jak to zwykle bywa, w środku znajdował się około dwuletni chłopiec. „Był zadbany, czysty, bardzo rezolutny i inteligentny. Mówił pełnymi zdaniami, dziękował na każdym kroku. Powiedział, że przyprowadził go tata i że dostał lizaka” – relacjonowała siostra Ewa Jędrzejak z Fundacji Evangelium Vitae, która zarządza oknem życia.
Zgodnie z procedurą, siostry natychmiast powiadomiły pogotowie ratunkowe i policję. Chłopiec został przewieziony do szpitala na rutynowe badania, które potwierdziły, że jest zdrowy, bez śladów zaniedbania czy przemocy. Następnie trafił do interwencyjnej rodziny zastępczej pod opieką Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Śledztwo i ustalenie tożsamości rodziców
Prokuratura Rejonowa Wrocław-Śródmieście wszczęła postępowanie w sprawie porzucenia osoby małoletniej poniżej 15. roku życia (art. 210 §1 Kodeksu karnego). Choć pozostawienie dziecka w oknie życia jest anonimowe i nie stanowi przestępstwa, w przypadku starszego dziecka konieczne było zbadanie okoliczności zdarzenia, by wykluczyć np. porwanie lub oddanie dziecka bez zgody drugiego rodzica. Po ponad miesiącu śledztwa, 28 maja 2025 roku, prokurator Karolina Stocka-Mycek poinformowała, że udało się ustalić tożsamość rodziców chłopca.
Równolegle sąd rodzinny prowadzi postępowanie w sprawie ewentualnego pozbawienia rodziców praw rodzicielskich. Decyzja sądu zadecyduje, czy chłopiec wróci do biologicznych rodziców, czy zostanie skierowany do stałej rodziny zastępczej lub na drogę adopcji. Prokuratura kontynuuje również dochodzenie w sprawie potencjalnego narażenia dziecka na niebezpieczeństwo, które ma zostać wkrótce zakończone.
Wyjątkowa sytuacja i wyzwania prawne
Pozostawienie dwulatka w oknie życia to sytuacja bez precedensu w historii wrocławskiego okna, które od 16 lat przyjęło 23 dzieci, głównie noworodki. Standardowa procedura dla noworodków zakłada anonimowe pozostawienie dziecka, które po badaniach trafia do placówki opiekuńczej, a następnie na drogę adopcji, jeśli w ciągu sześciu tygodni rodzice nie zgłoszą się po nie. W przypadku dwulatka, który zna swoje imię i potrafi opowiedzieć o swojej sytuacji, zachowanie anonimowości jest niemal niemożliwe. „Chłopiec nie będzie podlegał standardowej procedurze z uwagi na jego wiek i stopień rozwoju” – wyjaśniła Anna Nicer z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Mecenas Maria Wentlandt-Walkiewicz, ekspertka od prawa rodzinnego, zasugerowała, że publikacja wizerunku dziecka mogłaby przyspieszyć identyfikację jego rodziny, ale prokuratura wykluczyła takie działanie ze względu na dobro chłopca. „Policja prowadzi różne czynności operacyjne. Ustalenie rodziców to kwestia czasu” – podkreśliła prokurator Stocka-Mycek.
Siostry boromeuszki przypomniały, że okna życia są stworzone z myślą o noworodkach, a w przypadku starszych dzieci lepsze jest zgłoszenie się do ośrodków pomocy społecznej. „Oddanie dziecka do okna życia to ostateczność. Zawsze warto szukać innych rozwiązań, a my jesteśmy gotowe pomóc” – podkreślała siostra Jędrzejak.
Co dalej z chłopcem?
Przyszłość chłopca pozostaje niepewna. Sąd rodzinny zdecyduje, czy dziecko wróci do rodziców, czy też konieczne będzie pozbawienie ich praw rodzicielskich, co otworzyłoby drogę do adopcji. Eksperci wskazują, że kluczowe jest ustalenie, dlaczego dziecko zostało pozostawione – czy była to decyzja podyktowana trudną sytuacją rodzinną, czy innymi okolicznościami. „To nie jest normalna sytuacja, że ktoś oddaje dwuletnie dziecko. Być może rodzina potrzebuje wsparcia” – zauważyła mec. Wentlandt-Walkiewicz.
Historia dwulatka z wrocławskiego okna życia poruszyła serca wielu osób, ale też zwróciła uwagę na potrzebę lepszego wsparcia dla rodzin w kryzysie. Okno życia przy ul. Rydygiera, działające od 2009 roku, po raz kolejny stało się symbolem nadziei na nowe życie dla dziecka, ale także przypomnieniem, jak skomplikowane mogą być ludzkie historie za takimi decyzjami.

