Do 93. minuty Śląsk prowadził z Radomiakiem 1:0 w Radomiu. Niestety, w ostatniej chwili gospodarze zdołali doprowadzić do remisu. W związku z tym WKS nie zrealizował swojego celu, jakim była pierwsza wyjazdowa wygrana w tym sezonie, tracąc dwa punkty i mając jedynie 11 punktów po 20 meczach. Sytuacja wrocławian w kontekście walki o utrzymanie w lidze staje się coraz bardziej krytyczna. W przyszłym tygodniu czeka ich mecz na własnym boisku z Widzewem Łódź.
Zawodnicy oraz trener Ante Simundza wyraźnie podkreślili, że każde nadchodzące spotkanie dla Śląska będzie miało charakter finałowy, a na błędy nie ma już miejsca. W związku z tym, po nieudanym występie przeciwko Piastowi Gliwice, słoweński szkoleniowiec postanowił wprowadzić kilka zmian. Kluczową decyzją było wprowadzenie debiutującego Jose Pozo. 28-letni Hiszpan zajął miejsce w podstawowej jedenastce, zastępując Sylvestra Jaspera, a Piotr Samiec-Talar został przesunięty na skrzydło.
W meczu tym Yehor Matsenkę zastąpił Aleksander Paluszek, natomiast kontuzjowanego Jakuba Świerczoka od pierwszej minuty zastąpił Assad Al Hamlawi, który zadebiutował w tym spotkaniu. Z powodów zdrowotnych w składzie nie znaleźli się także Marcin Cebula, Arnau Ortiz oraz Aleks Petkov.
Pierwsza szansa dla Śląska Wrocław pojawiła się szybko, gdyż w czwartej minucie spotkania Jose Pozo wykonał intrygującą akcję lewą flanką. Hiszpan, w odpowiednim momencie, podniósł wzrok i zagrał do Piotra Samca-Talara, lecz niestety wychowanek Śląska nie zdołał celnie uderzyć, a piłka poleciała wysoko nad bramką.
Wrocławianie szybko wykorzystali sytuację – cztery minuty później Paulo Henrique sfaulował Samca-Talara w obrębie pola karnego, co umożliwiło Śląskowi wykonanie rzutu karnego. Petr Schwarz podszedł do piłki i pewnym strzałem zdobył bramkę. WKS objął prowadzenie po dziesięciu minutach, co było w pełni zasłużone.
Radomiak, mimo trudności, nie rezygnował i starał się znaleźć szansę na zdobycie bramki wyrównującej. W 15. minucie najbliżej celu był Rafael Barbosa, który w wieku 28 lat oddał efektowny strzał z powietrza, lecz na posterunku znajdował się Rafał Leszczyński.
Z upływem minut spotkanie nabierało coraz większego chaosu. Obie drużyny nie potrafiły zrealizować swoich akcji z odpowiednią precyzją, a także brakowało im spokoju w kluczowych sytuacjach. Choć pod obiema bramkami nie brakowało okazji, w pierwszej połowie nie doczekaliśmy się goli. Trójkolorowi mieli sporo szczęścia po akcji Bruno Jordao, ale najważniejsze, że Śląsk schodził do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.
Śląsk rozpoczął drugą połowę bez jakichkolwiek modyfikacji w składzie, z jednym zamiarem – zdobyciem cennego zwycięstwa. Radomiak, z głośnym wsparciem swoich kibiców, próbował przełamać defensywę wrocławian, jednak Aleksander Paluszek oraz Serafin Szota, będący w doskonałej formie, w każdej sytuacji wykazywali się wysokimi umiejętnościami.
To, co w szczególności rzucało się w oczy, to dojrzałość Śląska. Nie było nerwowych decyzji, drużyna spokojnie rozgrywała piłkę i czekała na błędy rywali. Radomiak z minuty na minutę grał coraz bardziej nerwowo, ale mimo tego – potrafił on zagrozić i konieczne było zachowanie czujności.
W 61. minucie Mateusz Żukowski miał szansę na podwyższenie prowadzenia. Skrzydłowy Śląska zgrabnie ściął z lewego skrzydła i oddał strzał na dalszy słupek. Niestety, futbolówka minęła bramkę strzeżoną przez Macieja Kikolskiego o zaledwie kilka centymetrów. Ta akcja była obiecująca, chociaż szkoda, że nie zakończyła się golem. Gospodarze również nie zamierzali odpuszczać – Jordao ponownie próbował zaskoczyć Leszczyńskiego, ale bramkarz WKS-u znów wykazał się klasą, pewnie łapiąc piłkę.
Im bliżej końca spotkania, tym bardziej intensywna stawała się sytuacja pod bramką Śląska. Serafin Szota został ukarany żółtą kartką za zatrzymanie kontrataku, co oznacza, że nie zagra w następnym meczu z Widzewem, dołączając tym samym do Pokornego. W ostatnich minutach meczu panowała nerwowość. Śląsk stracił bramkę na kilka sekund przed końcem, gdy Michał Kaput zdobył gola, co sprawiło, że zakończył mecz z jednym punktem i poczuciem niedosytu.
Radomiak – Śląsk 1:1 (0:1)
- 0:1: 10′ P. Schwarz (rzut karny)
- 1:1: 90′ M. Kaput
Radomiak: Kikolski – Mammadov, Jordao (81′ Golubickas), Grzesik, Tapsoba, Barbosa (80′ Kaput), Henrique, Ouattara (67′ Capemba), Wolski (67′ Perotti), Kingue, Donis (60′ Alves)
Śląsk: Leszczyński – Paluszek, Szota, Gerstenstein (87′ Guercio), Samiec-Talar (81′ Jasper), Jose Pozo (87′ Baluta), Al Hamlawi (61′ Musiolik), Pokorny, Schwarz, Żukowski, Llinares
Żółte kartki: Henrique, Wolski, Kingue oraz Pokorny, Llinares, Szota, Jasper
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)
źródło: slaskwroclaw.pl




