W piątkowy wieczór kibice zgromadzeni w Hali Orbita byli świadkami niezwykle emocjonującego spotkania 14. kolejki koszykarskiej Basket Ligi. Śląsk Wrocław po zaciętej walce pokonał Zastal Zielona Góra 90:85, notując tym samym piąte z rzędu ligowe zwycięstwo na własnym parkiecie.
Do rywalizacji przystąpiły zespoły będące ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji, jednak oba musiały radzić sobie bez swoich kluczowych zawodników. W barwach Śląska zabrakło lekko kontuzjowanego Angela Nuneza, natomiast w ekipie z Zielonej Góry przez całe spotkanie na parkiecie nie pojawił się Chavaughn Lewis.
Początek meczu należał do gospodarzy, którzy szybko narzucili swoje warunki gry. Wrocławianie konsekwentnie wykorzystywali przewagę fizyczną pod koszem, a regularne punkty zdobywał środkowy Stefan Djordjević. Po niespełna pięciu minutach Śląsk prowadził już 16:6. Zastal zareagował serią skutecznych akcji i niemal całkowicie zniwelował straty, jednak pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem WKS-u 28:21.
Druga odsłona spotkania była mniej efektowna pod względem ofensywnym, ale nie brakowało w niej walki i napięcia. Zespół z Zielonej Góry od początku tej części gry utrzymywał minimalny dystans punktowy do rywala. Na trybunach panowała gorąca atmosfera – hala była niemal wypełniona do ostatniego miejsca, a wśród publiczności znalazła się także grupa 140 kibiców Zastalu. Emocje przeniosły się również na parkiet, gdzie po jednym z fauli Stefana Djordjevicia doszło do ostrej wymiany zdań między zawodnikami obu drużyn. Ostatecznie to goście zeszli na przerwę z minimalnym prowadzeniem. Najpierw Andy Mazurczak trafił zza linii trzech punktów, a chwilę później popisał się efektownym podaniem do Jakuba Szumerta przy akcji alley-oop. Do szatni Zastal schodził, prowadząc 43:41.
Po wznowieniu gry zielonogórzanie przez pewien czas prezentowali się lepiej, jednak z każdą minutą coraz wyraźniej do głosu dochodził Śląsk. Wrocławska publiczność ożywała po kolejnych udanych akcjach gospodarzy – wsadach Issufa Sanona i Jakuba Nizioła, celnej trójce Kadre Gray’a oraz punktach z faulem autorstwa Jakuba Urbaniaka. Mimo to przewaga przed ostatnią kwartą była niewielka. Podopieczni Ainarsa Bagatskisa prowadzili zaledwie dwoma punktami, a Zastal pozostawał w grze dzięki skuteczności rzutowej z dystansu oraz bardzo dobrej postawie Andy’ego Mazurczaka.
Decydująca część spotkania przyniosła dokładnie takie emocje, jakie zapowiadał przebieg wcześniejszych minut. O losach zwycięstwa przesądziły dopiero ostatnie akcje meczu. Kluczowe okazały się celne rzuty za trzy punkty Noah Kirkwooda i Jakuba Nizioła, a także ważny blok Jakuba Urbaniaka w defensywie. Śląsk zachował więcej zimnej krwi w końcówce i dowiózł prowadzenie do ostatniej syreny.
Najskuteczniejszym zawodnikiem wrocławskiej drużyny był Stefan Djordjević, który zdobył 16 punktów. Po stronie gości wyróżniał się Andy Mazurczak z dorobkiem 22 punktów. Ostatecznie tablica wyników pokazała rezultat 90:85 na korzyść Śląska Wrocław.
Dla gospodarzy była to piąta kolejna ligowa wygrana na własnym parkiecie. Dzięki temu zwycięstwu Śląsk przynajmniej do soboty będzie liderem tabeli Basket Ligi. Zastal Zielona Góra po porażce zajmuje ósme miejsce w ligowym zestawieniu.






