Coraz więcej mieszkańców bloków w całej Polsce przekonuje się, że nadmierne oszczędzanie na ogrzewaniu może słono kosztować. Spółdzielnie mieszkaniowe zaczęły zdecydowanie reagować na praktykę całkowitego zakręcania grzejników, wprowadzając dodatkowe opłaty, a w niektórych przypadkach nawet kary finansowe. Przykład z jednego z miast pokazuje, że konsekwencje mogą być dotkliwe — jeden z lokatorów musiał dopłacić aż 1000 złotych.
Jak informuje „Fakt”, mieszkaniec Świecia przez cały sezon grzewczy utrzymywał w swoim mieszkaniu bardzo niską temperaturę, skręcając kaloryfery niemal do zera. Choć z pozoru mogło to wyglądać na oszczędność, w praktyce spowodowało zwiększenie kosztów ogrzewania u sąsiadów. W efekcie spółdzielnia naliczyła mu dodatkową opłatę, uznając takie działanie za nieuczciwe wobec pozostałych lokatorów.
Spółdzielnie mieszkaniowe coraz częściej sięgają po takie rozwiązania. W regulaminach pojawiają się zapisy umożliwiające nakładanie kar lub dodatkowych opłat na osoby, które nadmiernie obniżają temperaturę w swoich lokalach. Podstawą do takich działań są obowiązujące przepisy, zgodnie z którymi w pomieszczeniach mieszkalnych powinno być co najmniej 20 stopni Celsjusza, a w łazienkach 24 stopnie. Część spółdzielni wskazuje też minimalny próg 16 stopni jako absolutne minimum, poniżej którego nie wolno schodzić.
Problem nie dotyczy jedynie pojedynczych miast. Spółdzielnie w całym kraju borykają się z sytuacją, w której część mieszkańców, chcąc ograniczyć rachunki, zakręca grzejniki, przerzucając w praktyce koszty ogrzewania na sąsiadów. W odpowiedzi na to zarządcy nieruchomości zaczęli przeprowadzać kontrole temperatury w lokalach. Co istotne, takie kontrole mogą być realizowane zdalnie, bez konieczności wchodzenia do mieszkań.
Efektem tych działań są coraz częściej nakładane kary finansowe. W wielu regulaminach pojawiają się zapisy przewidujące mandaty sięgające nawet 500 złotych dla osób, które notorycznie wychładzają swoje lokale. Jak podaje „Fakt”, sprawy związane z takimi praktykami trafiają już do sądów powszechnych. W wydawanych orzeczeniach sądy potwierdzają, że spółdzielnie mają prawo egzekwować utrzymywanie odpowiedniej temperatury w mieszkaniach, a także stosować mechanizmy wyrównawcze, gdy inni lokatorzy ponoszą wyższe koszty ogrzewania.
Eksperci zwracają uwagę, że obecne przepisy dotyczące rozliczania ciepła w budynkach wielorodzinnych są nieprecyzyjne i sprzyjają zjawisku określanemu jako „pasożytnictwo cieplne”. Właśnie dlatego wprowadzane są zmiany, które mają uporządkować sytuację i ograniczyć nadużycia.
Kluczowe znaczenie ma nowelizacja ustawy o efektywności energetycznej, która wprowadza nowe zasady rozliczania ogrzewania. Przewiduje ona m.in. obowiązkową minimalną opłatę w wysokości co najmniej 15 procent kosztów zmiennych, mającą pokryć straty ciepła oraz jego przenikanie między lokalami. Zmiany te będą wdrażane stopniowo — w części budynków zaczną obowiązywać już w obecnym sezonie grzewczym, natomiast pozostałe mają czas na dostosowanie się do końca 2026 roku.
Kolejnym etapem reformy będzie obowiązek montażu zdalnych liczników ciepła. Od stycznia 2027 roku wszystkie ciepłomierze i podzielniki mają umożliwiać zdalny odczyt, co wyeliminuje ręczne spisywanie danych i utrudni manipulowanie zużyciem. Nowe przepisy mają uporządkować system rozliczeń i ograniczyć sytuacje, w których oszczędności jednych mieszkańców generują wyższe rachunki dla pozostałych.
![[Z KRAJU] Spółdzielnie wprowadzają kary i dopłaty za „oszczędzanie” na cieple. Jeden z lokatorów musiał dopłacić aż 1000 złotych](https://naszwroclaw.com/wp-content/uploads/2025/12/radiator-250558_1280-750x375.jpg)



