WKS Śląsk Wrocław ponownie okazał się lepszy od Anwilu Włocławek w świątecznym klasyku Polskiej Ligi Koszykówki. W emocjonującym spotkaniu rozegranym we Wrocławiu gospodarze zwyciężyli 86:79, powtarzając rezultat sprzed roku i zapisując na swoim koncie jedno z najcenniejszych ligowych zwycięstw w sezonie.
Początek meczu należał do gości z Włocławka. Zespół Anwilu od pierwszych minut imponował skutecznością rzutów z dystansu, a trzy celne trójki w krótkim odstępie czasu pozwoliły mu szybko zbudować przewagę. Już przy stanie 11:4 trener Śląska Ainars Bagatskis zdecydował się na pierwszy czas, próbując znaleźć sposób na zatrzymanie rozpędzonego obwodu rywali. Mimo przerwy wrocławianie długo mieli problem z defensywą przeciwko skutecznym rzutom zza łuku. Punkty gospodarze zdobywali głównie po akcjach blisko kosza, a pierwsze trafienie trzypunktowe zapisał na swoim koncie Jakub Urbaniak. Pod koniec kwarty dołączył do niego Noah Kirkwood, natomiast Issuf Sanon, Kadre Gray i Jakub Nizioł szukali okazji w półdystansie i pod obręczą. Po dziesięciu minutach Anwil prowadził 27:20.
Druga kwarta rozpoczęła się kontynuacją ofensywnej gry drużyny Grzegorza Kożana. Gdy przewaga gości urosła do 14 punktów, szkoleniowiec Śląska ponownie poprosił o przerwę. Przełom przyniósł fragment znakomitej gry Issufa Sanona, który zdobył pięć punktów z rzędu i zmusił trenera Anwilu do reakcji. Przez niemal minutę obie drużyny nie punktowały, aż niemoc przełamali Angel Nunez spod kosza oraz Tyler Wahl, trafiając rzut wolny. Chwilę później kibice obejrzeli prawdziwą strzelaninę zza linii 6,75 m – kolejno trafiali Nunez, Borowski i Nizioł. Efektowne akcje Noah Kirkwooda, trójka Kadre Graya i szybkie kontry sprawiły, że na tablicy wyników pojawił się remis 40:40. Do końca pierwszej połowy zespoły grały punkt za punkt, a uwagę zwróciły m.in. blok Graya i trójka Nuneza po kontrze. Do szatni minimalnie lepiej schodził Anwil, prowadząc jednym punktem.
Po przerwie inicjatywę przejęli wrocławianie. Trzecią kwartę otworzył kolejnym rzutem za trzy Issuf Sanon, a chwilę później skuteczność w ataku zaprezentował Stefan Djordjević, dwukrotnie punktując charakterystycznym hakiem. Gdy koszykarze Anwilu nadal próbowali swoich sił z dystansu, Śląsk konsekwentnie wykorzystywał wolne przestrzenie pod koszem, zdobywając łatwe punkty spod obręczy. W dalszej części kwarty, przy przekroczonym limicie przewinień obu drużyn, kluczową rolę odegrały rzuty wolne. WKS zbudował czteropunktowe prowadzenie, które Sanon powiększył nawet do siedmiu oczek. Przed ostatnią odsłoną gospodarze prowadzili 64:60.
Decydująca kwarta przyniosła rozstrzygnięcie spotkania. Najpierw Jakub Urbaniak popisał się kolejnym efektownym blokiem, a chwilę później Błażej Kulikowski trafił z dystansu, zwiększając przewagę Śląska do dziewięciu punktów. Przez kilka minut wynik utrzymywał się na podobnym poziomie. Po kolejnych punktach Urbaniaka, przy stanie 78:66, trener Anwilu poprosił o czas. W ostatniej minucie goście jeszcze poderwali się do walki, agresywnie broniąc przy wznowieniach i wykorzystując rzuty wolne. Trójka Michała Michalaka sprawiła, że różnica stopniała do czterech punktów. Ostatecznie jednak gospodarze zachowali spokój, mądrze rozgrywali piłkę i skutecznie egzekwowali rzuty wolne, pieczętując zwycięstwo 86:79.
W barwach Śląska Wrocław wyróżnili się Angel Nunez, który zdobył 15 punktów i zebrał 6 piłek, Issuf Sanon z dorobkiem 13 punktów i 3 zbiórek oraz Jakub Nizioł, notujący 12 punktów, 4 zbiórki i 5 asyst. Po stronie Anwilu najlepiej zaprezentowali się Elvar Fridriksson, autor 16 punktów i 4 asyst, oraz Michał Michalak, który zakończył mecz z 13 punktami i 4 zbiórkami.
Dla Trójkolorowych było to ostatnie ligowe spotkanie przed końcówką roku. Wrocławianie nie kończą jednak rywalizacji w 2025 roku – już 30 grudnia o godzinie 18:00 zmierzą się na wyjeździe z zespołem z Kluż-Napoki w rewanżowym meczu BKT EuroCupu, który odbędzie się w Rumunii.







