Koszykarze Śląska Wrocław doznali dotkliwej porażki w 12. kolejce ekstraklasy. W wyjazdowym spotkaniu z zespołem Stali Ostrów Wielkopolski WKS przegrał aż 72:93, a głównym bohaterem wieczoru został Luka Sakota. Chorwacki skrzydłowy gospodarzy zdobył 29 punktów i w znaczącym stopniu przesądził o losach meczu.
Oba zespoły przystąpiły do rywalizacji osłabione kadrowo. W drużynie z Wrocławia po raz kolejny zabrakło Issufa Sanona, natomiast w barwach Stali nie wystąpił m.in. Daniel Gołębiowski, były zawodnik Śląska. Mimo braków personalnych to gospodarze od pierwszych minut narzucili warunki gry.
Zespół z Ostrowa Wielkopolskiego rozpoczął spotkanie z dużą intensywnością. Po skutecznych akcjach Quana Jacksona oraz Mareksa Mejerisa Stal szybko objęła prowadzenie 6:0. Śląsk próbował odpowiedzieć za sprawą Jakuba Nizioła i Noaha Kirkwooda, jednak wrocławianie mieli wyraźne problemy ze skutecznością rzutową. W przeciwieństwie do nich gospodarze grali płynnie i z dużą pewnością w ataku. Już w pierwszej kwarcie wyraźnie zaznaczyła się rola Luki Sakoty, który regularnie punktował i ustalił wynik po 10 minutach na 24:17 dla Stali.
Druga odsłona spotkania tylko pogłębiła przewagę zespołu prowadzonego przez Andrzeja Urbana. Sakota trafiał kolejne trudne rzuty, a wsparcie zapewniał mu Ante Brzović, dokładając punkty po skutecznych akcjach ofensywnych. Po stronie Śląska odpowiedzi Ajdina Penavy czy Błażeja Czerniewicza nie były w stanie zahamować rozpędzonych gospodarzy. Symbolicznym momentem pierwszej połowy była ostatnia akcja tej części meczu, kiedy Sakota trafił efektowną rzutem za trzy punkty. Do przerwy Stal prowadziła już bardzo wyraźnie – 52:31.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Koszykarze z Ostrowa nadal kontrolowali przebieg spotkania i utrzymywali bezpieczną przewagę. Wrocławianie próbowali zmniejszyć straty, a celne rzuty z dystansu Jakuba Urbaniaka oraz Angela Nuneza pozwoliły na chwilowe ożywienie w ataku, jednak różnica punktowa pozostawała znacząca. Po trzech kwartach Stal prowadziła 76:48, mając blisko 30 punktów przewagi.
Na początku czwartej kwarty Ante Brzović trafił kolejny rzut za trzy punkty, co oznaczało już 31 punktów różnicy na korzyść gospodarzy. Przy takiej stracie losy spotkania były praktycznie rozstrzygnięte. W tej sytuacji trener Śląska, Ainaras Bagatskis, zdecydował się dać więcej minut na parkiecie młodszym zawodnikom, wykorzystując końcówkę meczu na rotację składu.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się wysoką wygraną Stali Ostrów Wielkopolski 93:72. Na wynik Śląska wpłynęła nie tylko niska skuteczność rzutowa, ale również duża liczba strat. Wrocławianie popełnili ich aż 21, podczas gdy gospodarze zanotowali zaledwie 9 takich błędów. To właśnie te elementy, w połączeniu z doskonałą dyspozycją Luki Sakoty, zadecydowały o przebiegu i wyniku rywalizacji w Ostrowie Wielkopolskim.






