Małopolska policja zatrzymała 58-letniego lekarza z Dolnego Śląska, który według śledczych pełnił kluczową rolę w grupie przestępczej rozprowadzającej silne leki psychotropowe i opioidowe. To właśnie środki zdobywane dzięki wystawianym przez niego receptom miały doprowadzić do śmierci czterech młodych kobiet znajdujących się w trudnym kryzysie emocjonalnym.
Policja przekazała, że lekarz przez długi czas wystawiał odpłatnie recepty na silne medykamenty, które trafiały później do nielegalnego obrotu. Skala procederu była tak duża, że mężczyzna posługiwał się numerami PESEL osób całkowicie nieświadomych, że ich dane wykorzystywane są w przestępczej działalności. Śledczy podkreślają, że to właśnie rola medyka sprawiła, że grupa mogła nieprzerwanie działać przez lata.
Początki sprawy sięgają 2021 roku. Wtedy zmarły dwie młode kobiety, które – jak wskazują ustalenia – otrzymały silne leki od obecnie 35-letniego mężczyzny. Ten sam mężczyzna został zatrzymany we wrześniu 2024 roku po tym, jak w jednym z mieszkań na krakowskim Kazimierzu odkryto ciało 19-latki. Zmarła także przedawkowała opioidy, które miał jej przekazać 35-latek. To z nim spędziła ostatnie godziny życia, a policjanci zabezpieczyli na miejscu duże ilości silnych leków.
Kolejne dramatyczne zdarzenie odnotowano w styczniu 2025 roku. W windzie bloku na Prądniku Białym znaleziono nagie ciało 27-letniej kobiety. Jak ustalili śledczy, została ona przeniesiona do windy po śmierci. Trop doprowadził policjantów do mieszkania 26-latka, u którego dziewczyna miała kupić opioidy oraz narkotyki. Z ustaleń wynika, że po zażyciu środków straciła przytomność i zmarła. Mężczyzna, obawiając się konsekwencji, wyniósł jej zwłoki do windy.
Przełom nastąpił w czerwcu tego samego roku. Do szpitala trafiła kolejna młoda kobieta, która zażyła psychotropy zdobyte od 36-latka. Jak przekazała policja, próbowała odebrać sobie życie. Ustalono też, że mężczyzna zaopatrywał się w leki u trzech kobiet zatrzymanych później w Krakowie i Częstochowie. Kilka tygodni później funkcjonariusze zatrzymali kolejne osoby powiązane z siatką: 42-letnią kobietę z Krakowa, 23-latka z Lublina oraz 23-latka i 20-latkę z Gdańska. Ostatnia z nich trafiła do szpitala w stanie ciężkim po zażyciu leków przepisanych przez zatrzymanego lekarza.
Według ustaleń policji, to właśnie 58-letni lekarz stał na czele całej struktury. Zatrzymani członkowie grupy zdobywali od niego recepty, które następnie wykorzystywali do obrotu drogimi lekami. Śledczy podkreślają, że środki sprzedawano często na pojedyncze blistry, co czyniło proceder jeszcze bardziej dochodowym. Nabywczyniami najczęściej były młode kobiety zmagające się z problemami emocjonalnymi, które szukając pomocy trafiały w ręce dilerów. Policja ustaliła, że część z nich była brutalnie wykorzystywana seksualnie, gdy stały się zależne od dostarczanych im substancji.
W całej sprawie tymczasowo aresztowano już wiele osób, a śledczy zapowiadają kolejne zatrzymania. Lekarzowi z Dolnego Śląska postawiono zarzuty dotyczące wprowadzania do obrotu środków odurzających, substancji psychotropowych oraz poświadczania nieprawdy w dokumentach. Śledztwo ma ustalić pełen zakres działania grupy oraz liczbę osób, które mogły ucierpieć w wyniku jej działalności.





