Niecodzienne zdarzenie miało miejsce w czwartkowy wieczór we Wrocławiu. 10-letni Mikołaj po sprzeczce z mamą wyszedł z domu i przez kilka godzin krążył po mieście autobusami. Cała sytuacja mogła zakończyć się tragicznie, jednak dzięki czujności policjantów historia ma szczęśliwe zakończenie.
Nocna ucieczka po kłótni
Do zdarzenia doszło po godzinie 22. Emocje po rodzinnej kłótni sprawiły, że chłopiec zdecydował się opuścić mieszkanie. Nie informując nikogo, wyszedł na ulicę i wsiadł do autobusu komunikacji miejskiej. Jak ustalili funkcjonariusze, Mikołaj nie miał konkretnego celu – po prostu chciał się przejechać i „uspokoić”.
Zgłoszenie na policję i szybka reakcja
Zaniepokojona matka, gdy zorientowała się, że syna nie ma w domu, natychmiast zawiadomiła policję. Wrocławscy funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania dziecka. Około godziny 22:40 patrol ruchu drogowego zauważył samotnego chłopca w autobusie jadącym ulicą Bora-Komorowskiego.
Policjanci od razu zainteresowali się sytuacją. Po krótkiej rozmowie z dzieckiem potwierdzili jego tożsamość. 10-latek był spokojny, lecz wyraźnie zmęczony nocną wędrówką.
Szczęśliwe zakończenie
Mikołaj został przewieziony na komisariat Wrocław-Osiedle, gdzie na chłopca czekała już jego mama. Po rozmowie z policjantami i upewnieniu się, że nic mu nie grozi, przekazano go pod opiekę rodziny.
Policja apeluje do rodziców
Funkcjonariusze przypominają, jak ważne jest reagowanie na emocje dzieci i utrzymywanie z nimi stałego kontaktu. Nawet pozornie błaha sprzeczka może doprowadzić do impulsywnych decyzji. Policja apeluje też, by natychmiast zgłaszać każde zaginięcie dziecka – szybka reakcja często ratuje sytuację.
Historia 10-letniego Mikołaja pokazuje, że czujność i odpowiedzialność dorosłych mogą zapobiec tragedii. Tym razem wszystko skończyło się dobrze, ale dla wielu rodzin to sygnał, jak łatwo zwykła kłótnia może przerodzić się w niebezpieczną przygodę.






